Pielgrzym Jan Paweł II Nie ma chyba przywódcy światowego, który tyle czasu poświęciłby na podróżowanie jak Jan Paweł II. Jednak jest jedna rzecz, która wyróżnia Papieża Polaka, jeśli chodzi o podróżowanie – to ich cel. To nie były podróże dla samej przyjemności, ale to były pielgrzymki do ludzi i miejsc związanych z nie tylko z religią. Jan Paweł II pielgrzymował do ludzi niosąc nadzieję, wiarę i miłość. Jego podróże miały pogłębić i umocnić wiarę w Boga, miały też przynieść ludziom nadzieję, szczególnie tym pokrzywdzonym przez los. Najwspanialsze jest to, że owoce tych pielgrzymek odbytych przez Jana Pawła II przynoszą wciąż owoce – szczególnie pośród młodych ludzi i w krajach, którzy tak chętnie się garnęły do papieża – pielgrzyma. Trudno sobie wyobrazić, że podróże Jana Pawła II nie wszystkim się podobały, nawet pośród jego najbliższych współpracowników można było słyszeć głosy, że takie pielgrzymki nie służą Kościołowi. Lecz to, co przyniosły te pielgrzymki szybko uciszyły niedowiarków. Teraz z perspektywy lat, trudno sobie wyobrazić, pontyfikatu Jana Pawła II bez tych pielgrzymek. Trudno sobie wyobrazić Jana Pawła II, który siedzi na miejscu w Watykanie i nie spotyka się z milionami ludźmi, którzy na niego czekali. Trudno również wyobrazić sobie, jak odebrane by było orędzie, z którym Jan Paweł II wyruszał w świat, jeśli byłoby wygłoszone zza spiżowej bramy Watykanu. Bez tych pielgrzymek nie byłoby chyba również możliwe dotarcie do tak szerokiej rzeszy młodzieży, którym papież Jan Paweł II pokazał świat z Chrześcijańskiej perspektywy.

Leon Wielki Rola papieża na przełomie lat ulegała licznym przeobrażeniom. Nie zawsze papież nauczał, czy głosił sowo boże czasem też zajmował się polityką kraju jak miało to miejsce w przypadku świętego Leona. W historii poznajmy go przede wszystkim, jako silny autorytet i bardzo mądrego człowieka. Jako pierwszy papież połączył swoim władaniem Hiszpanie, Afrykę oraz bliski wschód. Na kartach historii zapisał się, jako osoba, która ochroniła Rzym. Dawniej miasto było oblegane prze wojska nieprzyjaciela, Leon postanowił namówić wodza, aby nie palił miasta i ocalił jego mieszkańców i tak też się stało. Po całym wydarzeniu przyjął nawet miano Leona wielkiego, na cześć jego działań zakończonych sukcesem. Święty Leon wierzył przede wszystkim w siłę kościoła nie bał się głosić słowo boże, tępił też wszelkie przejawy buntu przeciwko chrześcijaństwu i głoszone herezje. Leon był bardzo silną osobowością, był też drugim papieżem zaraz po apostole świętym Piotrze. Co ciekawe święty Leon lubił mieć władze absolutną chciał mieć pod sobą wszystkich biskupów po to, aby wspólnie realizować słowo boże na większą skalę. Osoba ta zasłużyła się dla kościoła, dlatego też, jako pierwszego pochowano go w bazylice świętego Piotra. Dziś znajduje się tutaj też trumna Jana Paweł drugiego. Nawet po śmierci Leona kościół wiele mu zawdzięczał, dlatego papież benedykt podniósł go do miana doktora kościoła, co było swoistym hołdem dla jego czynów.

Pielgrzymujący papież Nie czynili tego jego poprzednicy, a na pewno nie czynili tego z takim rozmachem. Żaden z poprzedzających Jana Pawła II papieży nie odbył bowiem tylu zagranicznych pielgrzymek co Karol Wojtyła. W czasie swego długoletniego pontyfikatu odwiedził on bardzo wiele krajów na różnych kontynentach. Z naszego punktu widzenia bardzo ważne były oczywiście papieskie pielgrzymki do ojczyzny. Zawsze witany z wielką radością tłumów, chociaż należy podkreślać, że z bardzo różnym nastawieniem władz państwowych. Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski odbyła się w roku 1979. Pielgrzymka tak często wspominana, a szczególnie słowa wypowiedziane w Gdańsku na Westerpaltte. Kolejna z pielgrzymek przypadła na rok 1983. Niedługo po zakończeniu stanu wojennego, papież był bardzo entuzjastycznie witany przez rodaków. Ostatnia jego wizyta w komunistycznej Polsce miała miejsce w roku 1987 na Kongresie Eucharystycznym. Kolejnej pielgrzymki doczekaliśmy się w roku 1991, a następnych w 1995 i 1997. Ta ostatnia była najbardziej intensywną, gdyż papież odwiedził największą ilość miejsc w kraju. Potem przyszło nam jeszcze dwa razy gościć Ojca Świętego w naszym kraju. Był to rok 1999 oraz 2002. Oczywiście Polacy chcieliby nadal witać Jana Pawła w naszym kraju, zawsze długo wiwatowali na jego cześć, lubili go słuchać, ale oczywiście jego pontyfikat i zarazem jego życie dobiegło końca w roku 2005. Tym samym pożegnaliśmy papieża Polaka, ale rozpoczęliśmy nowy etap w naszym życiu – etap z obecnością na stolicy Piotrowej innego zwierzchnika Kościoła.

Przerażenie władz W czasach komunizmu, gdy ktoś miał wyjechać poza Żelazną Kurtynę, musiał mieć specjalną zgodę aparatu państwowego. Często w jego podróży towarzyszyli mu przedstawiciele władz. W roku 1978, jak i w poprzednich latach, jedną z osób, której działalność była mocno widoczna, był Kardynał krakowski, Karol Wojtyła. Jego wypowiedzi na temat wolności ducha, solidarności bynajmniej nie wpływały pozytywnie na jego postrzeganie przez władze państwowe. Wydawało się, że jego wyjazd na Konklawe w roku 1978 mógł dać władzom polskim nieco odsapnąć, ale jak się później okazało, było to coś, czego się nie spodziewano. Papież zza Żelaznej Kurtyny, papież z kraju komunistycznego, to dla władz polskich, dla ZSRR był cios zadany prosto w plecy, element, który wprowadził niepokój i poruszenie. Znano osobę Karola Wojtyły i dobrze wiedziano, że jest on bezkompromisowy, że władze państwowe na pewno nie będą w nim miały sojusznika. Jak się później okazało, wybranie Karola Wojtyłę na papieża było jednym z tych elementów, które znacząco przyczyniły się do upadku komunizmu w Polsce oraz ościennych krajach. Polskie oraz radzieckie władze od samego początku bardzo dobrze wiedziały, że ten wybór nie niesie za sobą nic pozytywnego. Przerażenie władz było jak najbardziej uzasadnione, ale oczywiście w tamtym momencie nic już nie można było zrobić. Pozostawało tylko pytanie czy zaprosić nowo wybranego papieża do rodzimego kraju? Zaproszono i była to z pewnością jedna z tych wizyt, którą będziemy pamiętać do końca życia i jeszcze bardzo długo będziemy wspominać.

Dzieciństwo Wojtyły Karol Józef Wojtyła to niezwykły człowiek, który urodził się 18 maja 1920 r. w Wadowicach. Wadowice to niewielkie miasteczko, w którym mieszkała jego matka Emilia oraz ojciec Karol. Jako dziecko, w pierwszych miesiącach życia został ochrzczony w kościele parafialnym, przez księdza Żaka. Wydarzenie to miało miejsce w roku 1920. Imię Karol przyszły papież otrzymał na cześć ostatniego cesarza Austrii, Karola Habsburga. W dzieciństwie rodzina przyszłego papieża żyła bardzo skromnie, utrzymywali się, bowiem jedynie z pensji ojca, który był wojskowym urzędnikiem w Powiatowej Komendzie Uzupełnień. W dzieciństwie najczęściej nazywano go Lolek a także uważano za chłopca niezwykle utalentowanego i wysportowanego. Nieszczęśliwym zdarzeniem w dzieciństwie Karola Wojtyły była śmierć matki, kiedy chłopiec ukończył trzeci rok życia. Dodatkowo kilka lat później w wyniku powikłań na szkarlatynę zmarł także jego starszy brat. Karol Wojtyła był bardzo pilnym uczniem i od roku 1930 uczył się w ośmioletnim Państwowym Gimnazjum Męskim im. Marcina Jadowity na terenie Wadowic. Z nauką nigdy nie miał najmniejszych nawet problemów, zaś wedle uczących go katechetów i księży chłopiec cechował się ogromną wiarą i ufnością w poczynania boskie. Skończywszy gimnazjum otrzymał świadectwo celujące i dodatkowe wyróżnienie. W następnej kolejności wybrał się na studia o profilu polonistycznym na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. W tym okresie mieszkał w Krakowie, zaś w czasie studiów kochał chodzić po górach.